Legia Warszawa - GKS Bełchatów 2:0 (1:0)
11. kolejka 1 ligi, 4.10.1995 r., godz. 18:00
Maciej Szczęsny
Zbigniew Mandziejewicz
Jacek Zieliński
Krzysztof Ratajczyk
(66′ Piotr Mosór)
Jacek Bednarz
Radosław Michalski
Leszek Pisz
Tomasz Wieszczycki
(56′ Marcin Jałocha)
Adam Fedoruk
(60′ Jerzy Podbrożny)
Andrzej Kubica
Ryszard Staniek
1:0 – Adam Fedoruk 6′ (rzut karny)
2:0 – Andrzej Kubica
Żółte kartki: Zieliński (Legia) oraz Jacek Pieniążek, Dariusz Durda, Robert Górski (GKS)
Sędziował: Krzysztof Słupik (Tarnów)
Widzów: 2700
Zbigniew Miller
Juliusz Kruszankin
Sylwester Szkudlarek
Jacek Pieniążek
Jarosław Chwiałkowski
(64′ Artur Lamch)
Waldemar Tęsiorowski
Jacek Berensztajn
Robert Rogan
Dariusz Durda
Dariusz Rzeźniczek
Robert Górski
(69′ Janusz Prucheński)
Pierwszy wolny weekend
Ósmy mecz w ostatnich czterech tygodniach rozegrali wczoraj piłkarze Legii. Mimo zmęczenia mistrzowie Polski bez problemów pokonali na Łazienkowskiej GKS Bełchatów 2:0 (1:0).
– Przyjechaliśmy do Warszawy, żeby się nie skompromitować i to nam się udało. Niektórzy moi zawodnicy po raz pierwszy w życiu grali na Legii i już to było dla nich wielkim przeżyciem – powiedział po meczu trener gości Krzysztof Pawlak.
W czwartej minucie po fatalnym kiksie obrońców Ryszard Staniek znalazł się sam przed bramkarzem Zbigniewem Millerem. Legionista został w polu karnym sfaulowany przez Jacka Pieniążka i sędzia słusznie podyktował karnego. Adam Fedoruk pewnie pokonał Millera. Dzieki tej bramce 29-letni pomocnik jest najskuteczniejszym zawodnikiem Legii w tym sezonie.
Po strzeleniu gola mistrzowie Polski wciąż przeważali, ale widać po nich było zmęczenie ostatnimi spotkaniami. – Moi zawodnicy nie mieli jeszcze dnia przerwy – powiedział po meczu trener Paweł Janas. – Trenujemy w piątek rano i później do poniedziałku wszyscy mają wolne. Niech jadą do domów i trochę odpoczną od piłki i od siebie.
W 29. minucie po dośrodkowaniu Leszka Pisza z rzutu rożnego strzelał głową Zbigniew Mandziejewicz. Zmierzającą do siatki piłkę wybił ręką stojący przy słupku Jarosław Chwiałkowski. Sędzia, mimo protestów gospodarzy, nie zareagował.
Bełchatowianie zagrali słabo. W pierwszej połowie ani razu nie zagrozili bramce Szczęsnego. W całym meczu oddali tylko jeden celny strzał. W 73. minucie Maciej Szczęsny bez trudu złapał piłkę po lekkim uderzeniu z 17 m w środek bramki Jacka Berensztajna.
W 56. minucie Pisz zagrał prostopadle do Andrzeja Kubicy, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Millerem. 23-letni napastnik wystąpił we wczorajszym meczu od początku tylko dlatego, że Cezary Kucharski pauzował za żółte kartki. – Nie uważam, że jestem gorszy od Czarka – powiedział po meczu Kubica. – Ostatnio nie grałem w pierwszym zespole przez dwa tygodnie. Po takiej przerwie zagrałem nieźle. Najważniejsze są trzy punkty i zwycięstwo.
W 60. minucie boisko opuścił kontuzjowany Tomasz Wieszczycki, który ma naciągnięte więzadła. Nie wiadomo jeszcze, jak długo nie będzie mógł grać i czy wystąpi w środowym meczu reprezentacji Polski ze Słowacją.
Trzy minuty później po miesięcznej przerwie na boisko wszedł Jerzy Podbrożny, który zmienił Fedoruka. 29-letni napastnik zatruł się na zgrupowaniu kadry przed meczem z Rumunią i kilkanaście dni leżał w szpitalu.
– Jeszcze nie jestem w pełni sił – powiedział po meczu. – Lekarz pozwolił mi dziś zagrać przez 20 minut. Czułem, że nie jestem w takiej formie jak kilka tygodni temu. Jeszcze mam pewne kłopoty z nerkami i nie mogę trenować z takim samym obciążeniem jak koledzy. Gdy wpadnę w treningowy rytm, powinienem szybko wrócić do formy, jaką prezentowałem na początku sezonu. Nie mam do nikogo pretensji za to, co się stało.
– Cieszę się, że Jurek wrócił do zespołu – dodał Janas. – To podbuduje go psychicznie.
Podbrożny zagrał nieźle. Miał jedną okazję do strzelenia gola. W 77. minucie próbował przelobować Millera, ale bramkarz gości odbił piłkę. Podbrożny natychmiast dośrodkował i Kubica świetnie strzelił głową. Miller zdołał złapać piłkę na linii bramkowej.
ROBERT BŁOŃSKI
Gazeta Stołeczna nr 232, wydanie z dnia 05/10/1995 SPORT, str. 9