GKS Bełchatów - FC Piaseczno 1:0 (0:0)
3. kolejka 2 ligi (gr. 2) sezonu 1994/95, 13.08.1994 r.
Mariusz Luncik
Mariusz Gawlica
Jerzy Cieśla
Sylwester Szkudlarek
Romuald Solarek
Jacek Pieniążek
Robert Rogan
Jacek Berensztajn
Dariusz Rzeźniczek
Jarosław Chwiałkowski
(75′ Krzysztof Kukulski)
Robert Górski
1:0 – Jarosław Chwiałkowski 66′
Żółte kartki: Dariusz Rzeźniczek (GKS) oraz Zygarek, Stokowiec, Dąbrowski (Piaseczno)
Sędziował: Bernard Holik (Opole)
Widzów: 1500
Kwiatkowski
Milewski
Zygarek
Przybyliński
Gołaszewski
Dąbrowski
(71′ Solnica)
Stokowiec
Calski
W. Sawa
(77′ Dzwonkowski)
Jakóbczak
Murdza
Konstruowali z łatwością
Beniaminek z Piaseczna był zespołem lepszym od GKS Bełchatów, mimo to dwa punkty zdobyli gospodarze wygrywając w sobotę w Bełchatowie 1:0.
Piłkarze trenera Grzegorza Bakalarczyka z większą łatwością konstruowali akcje ofensywne. Po dwóch, trzech szybkich podaniach przedostawali się z piłką pod bramkę Mariusza Luncika, który od początku miał sporo pracy. W 16. min bramkarz GKS wygrał pojedynek sam na sam z Adamem Dąbrowskim, w następnej akcji spudłował Artur Milewski. Cztery minuty później Luncik w kapitalny sposób wybił piłkę na róg po uderzeniu Igora Gołaszewskiego zza linii pola karnego.
Gospodarze od początku grali wyjątkowo chaotycznie. Atakowali tylko środkiem boiska, co przynosiło im kolejne rzuty wolne. Po jednym z nich Jacek Berensztajn mógł nawet zdobyć gola, lecz dobrą interwencją popisał się bramkarz Piaseczna Włodzimierz Kwiatkowski, który dobrze mierzoną tuż przy słupku piłkę wybił poza boisko.
Grający z kontry piłkarze FC Piaseczno jeszcze przed przerwą mogli zdobyć gole. Gołaszewski nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem, chwilę później strzelił w Luncika.
Po zmianie stron gospodarze zagrali nieco lepiej, jednak nadal nie mogli poradzić sobie z bardzo solidnie grającą obroną beniaminka. Gospodarze zmienili taktykę. Zaczęli strzelać z dystansu. Dwa mocne uderzenia z 20 m Sylwestra Szkudlarka były mało precyzyjne. Zespół z Piaseczna „odpowiedział” bardzo groźnym strzałem Piotra Stokowca, po którym Luncik z najwyższym trudem wybił piłkę na aut.
Decydującą akcję meczu gospodarze przeprowadzili w 66. min. Do prostopadłego podania Berensztajna w polu karnym dobiegł Jarosław Chwiałkowski, który strzałem w długi róg pokonał bramkarza.
Jerzy Walczyk, Bełchatów
Gazeta Stołeczna nr 189, wydanie z dnia 16/08/1994, str. 6