FC Piaseczno - GKS Bełchatów 0:2 (0:1)

20. kolejka 2 ligi (gr. 2) sezonu 1994/95, 19.03.1995 r.

Kwiatkowski
Kupiec
(65′ Trzepałko)
Zub
Przybyliński
Paluszkiewicz
(46′ Murdza)
Stokowiec
Sawa
Pietraszek
Sawa
Solnica
Dąbrowski

0:1 – Jarosław Chwiałkowski 25′
0:2 – Zbigniew Grzesiak 57′

Żółte kartki: Kupiec (FC Piaseczno) oraz Jarosław Chwiałkowski (GKS)

Sędziował: Wiesław Wlizło (Suwałki)

Widzów: 2500

Mariusz Luncik
Krzysztof Stocki
Mariusz Gawlica
Sylwester Szkudlarek
Jarosław Chwiałkowski
Artur Lamch
Dariusz Durda
Jacek Pieniążek
Dariusz Rzeźniczek
Zbigniew Grzesiak
Robert Górski

Przegrali z grypą

Groziło nam, że rozpoczniemy ten mecz dziesięcioma zawodnikami – mówił trener FC Piaseczno Grzegorz Bakalarczyk. Podczas niedzielnego spotkania z GKS Bełchatów grało tylko czterech zdrowych zawodników gospodarzy. Piaseczno przegrało z wiceliderem II ligi 0:2.

Wystarczy na nich popatrzeć. Oni nie nadawali się do gry – opowiadał Bakalarczyk pokazując na swoich zawodników. Większość z nich przez tydzień nie trenowała. Dzień przed meczem ponad 38-stopniową gorączkę mieli Artur Kupiec, Włodzimierz Kwiatkowski, Marcin Przybyliński i Zbigniew Murdza. Dariusz Solnica przechodził zapalenie ucha. – Zagrali na własną prośbę – powiedział Bakalarczyk. Nie powiodła się próba przełożenia meczu. – Musiałby przyjechać Sanepid i wykazać, że w klubie panuje epidemia. Takie są przepisy – wyjaśnił prezes Piaseczna Sylwester Cacek.

W tej sytuacji w zespole gospodarzy zadebiutowali w II lidze Robert Paluszkiewicz i 18-letni Radosław Trzepałko, który grał dotychczas w lidze międzyokręgowej w Mazurze Karczew, ale przebywał już na testach w Motorze Lublin i Pogoni Szczecin.

Poziom spotkania był słaby. Chorzy piłkarze Piaseczna tylko dwa razy zagrozili bramkarzowi gości Mariuszowi Luncikowi. Za każdym razem po akcji Adama Dąbrowskiego. Pomocnik gospodarzy z konieczności grający jako środkowy napastnik w 13. minucie oddał strzał z rzutu wolnego. Piłki dotknął jeszcze Solnica, lecz Luncik nie dał się zaskoczyć. Pod koniec drugiej połowy Dąbrowski jeszcze raz ładnie strzelił z 16 metrów. Ponownie piłkę złapał bramkarz Bełchatowa. Goście byli szybsi, z łatwością wyprzedzali chorych gospodarzy. – Nie byliśmy w stanie wytrzymać tego meczu – tłumaczył Bakalarczyk.

Wicelider II ligi nie zagrał dobrze. Prezentował się dużo gorzej niż grająca dwa tygodnie wcześniej w Piasecznie prowadząca w tabeli Siarka Tarnobrzeg. Najlepszym zawodnikiem był napastnik Robert Górski. Bardzo aktywny, sprawiał najwięcej kłopotów obrońcom gospodarzy. W ostatniej minucie spotkania strzelił nawet bramkę. Sędzia uznał jednak, że był spalony. Wspierający Górskiego w ataku wypożyczony z Legii Zbigniew Grzesiak nie zachwycił, ale strzelił drugą bramkę. Sytuację stworzył właśnie Górski. – Liczy się to, że Grzesiak strzelił dla nas już trzy bramki. A z jego doświadczenia korzystają młodsi zawodnicy – mówił szkoleniowiec GKS Waldemar Łach.

Piękna była pierwsza bramka. Po błędzie obrońców gospodarzy Jarosław Chwiałkowski z 16 metrów strzelił w „okienko” bramki Włodzimierza Kwiatkowskiego. – Strata pięciu punktów jest dla nas zbyt duża, by myśleć o awansie do I ligi. Musimy teraz budować nowy zespół na przyszły sezon – powiedział Cacek.

Olgierd Kwiatkowski, Piaseczno

Gazeta Stołeczna nr 67, wydanie z dnia 20/03/1995 SPORT, str. 8

TB FCPiaseczno20
Tydzień Bełchatowski