Ruch Chorzów - GKS Bełchatów 0:1 (0:0)
Półfinał Pucharu Polski (mecz rewanżowy)
19.05.1999 r., godz. ?
19.05.1999 r., godz. ?
Piotr Lech
Marcin Baszczyński
Mariusz Masternak
Marek Wleciałowski
Rafał Kwieciński
(27′ Damian Gorawski)
Maciej Mizia
Mamia Dżikija
Łukasz Surma
(88′ Piotr Żaba)
Marcin Molek
(67′ Jerzy Gąsior)
Piotr Włodarczyk
Krzysztof Bizacki
Żółte kartki: Dżikija (Ruch) oraz Wagner, Patalan, Sobczyński, Nowicki, Kaczmarek, Krzynówek (GKS)
Sędziował: Zbigniew Marczyk (Piła)
Widzów: 1950
Jarosław Krupski
Adam Nocoń
Grzegorz Wagner
Sylwester Szkudlarek
Maciej Kalkowski
Marek Nowicki
(71′ Marcin Kaczmarek)
Marius Skinderis
Adrian Sobczyńsk
(57′ Jacek Berensztajn)
Andrij Danajew
(55′ Jacek Krzynówek)
Dariusz Patalan
Grzegorz Rasiak
Trener: Marek Pochopień
A miała być wielka feta…
To nie jest dobry sezon dla klubów z naszego regionu. Ostatnią szansę na poprawę nadwyrężonej ostatnio reputacji śląskiej piłki zmarnował Ruch Chorzów. „Niebiescy” po słabej grze odpadli w półfinale Pucharu Polski z broniącą się przed spadkiem z ligi drużyną z Bełchatowa.
Chorzowscy kibice bardzo liczyli na awans do finału PP. Widzieli już „niebieskich” w europejskich pucharach. Kalkulowali, że w finale Ruch spotkałby się z faworytem drugiej pary półfinałowej – Widzewem Łódź. A że łodzianie mają ogromne szanse na start w eliminacjach Ligi Mistrzów, to już sam awans do finału PP dałby zapewne chorzowianom prawo startu w Pucharze UEFA (wczoraj odbył się ostatni finał Pucharu Zdobywców Pucharów). Wystarczyło więc wygrać z przedostatnim w lidze GKS Bełchatów (w pierwszym meczu był bezbramkowy remis).
Jednak wszelkie kalkulacje okazały się bezpodstawne, ponieważ Bełchatów na Cichej wygrał. Odniósł sukces, mimo że w składzie gości wystąpiło tylko trzech graczy z podstawowego składu. Taktyka opracowana m.in. przez specjalnego konsultanta bełchatowian [Orest Lenczyk] (nie przyjechał na mecz do Chorzowa) zdała egzamin.
Na początku goście dali się wprawdzie zepchnąć do obrony, ale po dwudziestu minutach przewaga chorzowian przestała być widoczna. Piłkarze GKS grali bardzo zdecydowanie (sześć żółtych kartek), z rzadka kontratakując. Jeden z takich kontrataków po przerwie przyniósł efekt. Jedynego gola strzelił rezerwowy Jacek Krzynówek, który wygrał pojedynek sam na sam z Lechem. GKS mógł wygrać wyżej, ale Nocoń trafił w poprzeczkę.
Być może chorzowian zdeprymowało zdarzenie z 25. min meczu. Pomocnik Ruchu Rafał Kwieciński został trafiony w twarz piłką przez Ukraińca Andrieja Danajewa. Na kilka minut stracił przytomność. – Nie wiedziałem, co się stało. W karetce pytali się mnie, jak się nazywam. Lekarz chciał mnie zostawić w szpitalu, ale wyszedłem na własną prośbę – stwierdził chorzowski pomocnik, który zdążył wrócić na stadion w końcówce meczu.
Spotkanie w towarzystwie prezydenta Chorzowa [Marek Kopel] oglądał prezes UKFiT Jacek Dębski. – Przed meczem stawiałem na zwycięstwo Ruchu 2:1. Gospodarze nie mieli jednak dzisiaj pomysłu na grę. W drugiej połowie Ruch nie oddał groźnego strzału na bramkę GKS, to były tylko podania do bramkarza. To nie jest niestety dobry sezon dla chorzowian. Mieli szansę na grę w pucharach, nie wykorzystali jej. To dla nich duża strata finansowa – powiedział nam minister sportu.
Kilka minut przed końcem meczu zdegustowany Gerard Cieślik opuścił stadion…
PAWEŁ CZADO, CHORZÓW
Gazeta Wyborcza Katowice nr 116, wydanie z dnia 20/05/1999 SPORT, str. 15