GKS Bełchatów - Ameri Tbilisi 2:0 (0:0)
I runda el. Puchar UEFA,
19.07.2007 r., godz. 20:45
19.07.2007 r., godz. 20:45
1. Piotr Lech
16. Marcin Kowalczyk
6. Edward Cecot
15. Dariusz Pietrasiak
7. Maciej Stolarczyk
23. Tomasz Wróbel
(88′ 25. Artur Marciniak)
5. Paweł Strąk
20. Patryk Rachwał
8. Tomasz Jarzębowski
4. Jacek Popek
9. Carlo Costly
(81′ 25. Mariusz Ujek)
1:0 – Dariusz Pietrasiak 51′
2:0 – Dariusz Pietrasiak 83′
Żółte kartki: Tomasz Jarzębowski (GKS) oraz Dawitnidze, Chwadagini, Czikwiladze (Ameri)
Sędziował: Tony Chapron (Francja)
Widzów: 3000
Zurab Kwaczachia
Giwi Didawa
Giorgi Dawitnidze
(90′ Micheil Kobauri)
Wachtang Chwadagiani
Tengiz Czikwiladze
Grigol Dolidze
(75′ Koba Szalamberidze)
Denis Dobrowolski
Dawit Bolkwadze
Suliko Dawitaszwili
(62′ Dimitri Tatanaszwili)
Gizo Dżeladze
Rewaz Gociridze
Zwycięstwo w debiucie
Zgodnie z przewidywaniami PGE GKS przystąpił do swojego pierwszego meczu w europejskich pucharach bez swojej największej gwiazdy, czyli Łukasza Garguły, a także bez objawienia poprzedniego sezonu Dawida Nowaka. Tylko na ławce rezerwowych usiadł Mariusz Ujek. Wszyscy trzej mają kłopoty zdrowotne. W pierwszym składzie znaleźli się za to Patryk Rachwał i Maciej Stolarczyk, czyli dwaj nowi gracze PGE GKS.
Pierwsi zaatakowali faworyci meczu, czyli gospodarze. Już w pierwszej minucie przed znakomitą szansą stanął Carlo Costly, który z bliska główkował nad poprzeczką. Kilka minut później bardzo silnym strzałem z dystansu popisał się Marcin Kowalczyk, ale piłka o pół metra minęła słupek. W odpowiedzi – w 7 min – na bramkę Piotra Lecha strzelał głową Revaz Chikviladze. Doświadczony bramkarz PGE GKS odbił jednak piłkę na rzut rożny.
Na kolejny celny strzał kibice czekali do 18 min, kiedy indywidualną akcję mocnym uderzeniem zakończył Kowalczyk. Gruziński bramkarz nie miał jednak problemów ze złapaniem piłki. W pierwszej połowie gospodarze mieli zdecydowaną przewagę. To oni prowadzili grę, a zawodnicy Ameri cofnęli się na własną połowę i czekali na kontry. Taktyka była z pewnością dobra, bo bełchatowianom konstruowanie akcji nie wychodziło choćby tak dobrze, jak w ubiegłym sezonie w lidze.
Widoczny był brak lidera (Garguły) iprzede wszystkim zgrania, dokładności i czucia piłki po okresie przygotowawczym. Rywale nie potrafili jednak tego wykorzystać. -Mamy zdecydowaną przewagę, ale brakuje nam ostatniego podania – oceniał w przerwie Garguła. -Ze składu wypadło nam kilku ofensywnych graczy, a poza tym to nasz pierwszy mecz w tym sezonie. Do tego od razu w pucharach. Dla wielu piłkarzy GKS to debiut w europejskich rozgrywkach, więc i presja jest większa. Ale po przerwie będzie lepiej. Musi być, bo w Bełchatowie koniecznie trzeba wygrać.
I rzeczywiście było lepiej. Już w 50 min z rzutu rożnego dośrodkował Tomasz Wróbel, a niepilnowany w polu karnym Dariusz Pietrasiak strzelił z woleja nie do obrony. Było 1:0. To pierwszy, historyczny gol PGE GKS w Pucharze UEFA. Niestety później wszystko wróciło do normy, czyli prowadzonego w wolnym tempie ataku pozycyjnego bełchatowian i osamotnionego w ataku Costlego, który kilkakrotnie w pojedynkę walczył z obrońcami Ameri.
Taka gra zachęciła Gruzinów do odważniejszych ataków. W 67 min bliski strzelenia gola był rezerwowy Dimitri Tatanashvili, ale na szczęście po jego uderzeniu głową piłka minęła bramkę.
Na dziewięć minut przed końcem meczu trener Orest Lenczyk wprowadził na boisko Ujka. Chwilę później padł drugi gol dla PGE GKS, chociaż akurat napastnik gospodarzy nie miał przy nim udziału. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Stolarczyk, a z najbliższej odległości strzałem głową gruzińskiego bramkarza pokonał Pietrasiak. Było 2:0 i właśnie takim wynikiem zakończył się pierwszy mecz PGE GKS w europejskich pucharach.
BARTŁOMIEJ DERDZIKOWSKI
Gazeta Wyborcza Łódź nr 168, wydanie z dnia 20/07/2007 SPORT, str. 19