GKS Bełchatów - Górnik Łęczna 6:0 (2:0)

16. kolejka Orange Ekstraklasa, sezonu 2006/07
2.03.2007 r., godz. 19:00

Piotr Lech
Grzegorz Fonfara
Edward Cecot
Dariusz Pietrasiak
Artur Marciniak
Rafał Boguski
Paweł Strąk
(67′ Bartosz Hinc)
Tomasz Jarzębowski
(67′ Marcin Kowalczyk)
Łukasz Garguła
Bartłomiej Chwalibogowski
(46′ Carlo Costly)
Dawid Nowak

Trener: Orest Lenczyk

1:0 – Rafał Boguski 13′   
2:0 – Tomasz Jarzębowski 44′    
3:0 – Tomasz Jarzębowski 56′ 
4:0 – Carlo Costly 68′
5:0 – Dariusz Pietrasiak 72′
6:0 – Carlo Costly 80′

Żółte kartki: Lech, Gargułą, Nowak (GKS) oraz Golem (Górnik)
Czerwone kartki: Toni Golem (16 min.), Piotr Leciejewski (62 min., obaj Górnik)

Sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok)

Widzów: 4300  

Piotr Leciejewski
Przemysław Kulig
Bartosz Jurkowski
Toni Golem
Wałerij Sokołenko
Paweł Głowacki
Veljko Nikitović
Rafał Niżnik
(46′ Borče Manevski)
Aleksander Kwiek
Sławomir Nazaruk
(61′ Dariusz Jarecki)
Tomasz Zahorski
(63′ Przemysław Tytoń)

Tak gra lider!

Bez Radosława Matusiaka BOT GKS Bełchatów też może grać efektownie i bardzo skutecznie. W inauguracyjnym spotkaniu rozgromił wczoraj Górnika Łęczna.

Lider ekstraklasy rozbił Górnika Łęczna 6:0. To rekordowe zwycięstwo BOT GKS i rekordowa porażka rywali. W drużynie gospodarzy zadebiutował pierwszy gracz z Hondurasu w polskiej ekstraklasie. I to jak – strzelił dwie bramki!

Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker wolał przyjechać na mecz lidera ekstraklasy z Górnikiem niż na rozpoczynające się godzinę później spotkanie Cracovii z Legią Warszawa. Co ciekawe towarzyszyli mu Bogusław Kaczmarek i Dariusz Dziekanowski, zatem cały sztab szkoleniowy był w Bełchatowie. Trenerzy głównie obserwowali Łukasza Gargułę, a także będącego w kręgu zainteresowań Grzegorza Fonfarę.

Trener Orest Lenczyk w podstawowym składzie wystawił dwóch nowych zawodników. Lewy pomocnik Bartłomiej Chwalibogowski doskonale spisał się w Pucharze Ekstraklasy (gol i trzy asysty), więc był alternatywą dla grającego jesienią na tej pozycji Łukasza Garguły. W BOT GKS zadebiutował też Artur Marciniak, wypożyczony z Lecha Poznań, który zastąpił kontuzjowanego Jacka Popka. Z nowych na ławce usiadł Carlo Costly (wszedł po przerwie), a jedynie Paweł Magdoń nie znalazł uznania w oczach szkoleniowca.

Jak na lidera przystało bełchatowianie przystąpili od razu do ataku. W 7 min tuż nad bramką strzelał Paweł Strąk. Sześć minut później BOT GKS już prowadził – po strzale z rzutu wolnego Edwarda Cecota. Piotr Leciejewski popełnił szkolny błąd i wypuścił piłkę przed siebie. Dopadł do niej Rafał Boguski i zdobył pierwszą bramkę w rundzie wiosennej.

Po chwili Górnik grał już w dziesiątkę. Dwa razy w krótkim czasie wychodzącego na dobrą pozycję Dawida Nowaka sfaulował Tony Golem i za każdym razem sędzia karał go żółtą kartką.

Mimo gry w przewadze, BOT GKS nie było łatwo stwarzać dogodnych sytuacji. Głównie dlatego, że Gargule brakowało pewności w podaniach. W końcu jednak po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową strzelał Dariusz Pietrasiak i tylko doskonała interwencja Leciejewskiego uchroniła Górnika przed stratą drugiej bramki. Kolejną okazję stworzył Nowak, który wyłożył piłkę Gargule, ale reprezentacyjny pomocnik kopnął nad bramką. Tuż przed przerwą gospodarze przeprowadzili wzorową kontrę. Piłkę wymieniali między sobą Fonfara i Tomasz Jarzębowski i ten drugi akcję zakończył pięknym strzałem.

W drugiej połowie Chwalibogowskiego, który debiutu w ekstraklasie nie zaliczy do udanych, zmienił Carlo Costly. 25-letni napastnik chciał się pokazać przed publicznością, ale długo sprawiał wrażenie zagubionego. Za to bardzo starał się Nowak, który ma być następcą Radosława Matusiaka. 23-letni napastnik nie miał szczęścia pod bramką, ale za to wypracował gola Jarzębowskiemu. Najpierw poradził sobie z Przemysławem Kuligiem i idealnie wyłożył piłkę swojemu koledze. W tej sytuacji sztuką byłoby nie trafić.

Od 62 min Górnik grał już w dziewiątkę. Po podaniu przytomnie piłkę przepuścił Costly, który był na pozycji spalonej, dopadł do niej Nowak, ale został sfaulowany w polu karnym przez Leciejewskiego. Rzut karny zmarnował jednak Garguła. Pomocnik BOT GKS chyba za bardzo chciał się pokazać przed selekcjonerem, bo wczoraj niewiele mu wychodziło.

Costly nie dość, że jest pierwszym Honduraninem w polskiej lidze, to jeszcze potwierdził, iż gra bardzo skutecznie. W 69 min piłkę w pole karne wstrzelił Fonfara, a były gracz CD Platene spokojnie strzelił w róg. Po chwili zaliczył asystę, a gola zdobył Dariusz Pietrasiak. To jeszcze nie był koniec popisów Costly’ego, który dobił rywali w 80 min. Wykorzystał wtedy błąd rezerwowego bramkarza Przemysława Tytonia i głową skierował piłkę do siatki.

Na tym skończyły się popisy strzeleckie najlepszej polskiej drużyny. Pierwszy mecz w rundzie wiosennej pokazał, że BOT GKS ma naprawdę duży potencjał. Nawet brak Matusiaka i słabsza postawa Garguły nie przeszkodziły w bardzo efektownym zwycięstwie.

Goście zaś powinni się cieszyć, że przegrali tylko różnicą sześciu goli. Przecież gospodarze nie wykorzystali rzutu karnego, zmarnowali też kilka okazji. Za to piłkarze Górnika ani razu nie zagrozili bramce bronionej przez Piotra Lecha. Zawiódł pozyskany z ŁKS Rafał Niżnik, który spacerował po boisku.

JACEK GRABARSKI, ANDRZEJ KLEMBA, ANA CRISTINA ROSA, BEŁCHATÓW

Gazeta Wyborcza Łódź nr 53, wydanie z dnia 03/03/2007 SPORT, str. 20