Górnik Łęczna - GKS Bełchatów 1:3 (1:2)
1. kolejka Orange Ekstraklasa
29.07.2006 r., godz. 19:00
29.07.2006 r., godz. 19:00
Tytoń
Kulig
Pawelec
Golem
Sokolenko
Rogowski
Nikitović
Czpak
(58′ Wędzyński)
Grzegorzewski
(46′ Sołdecki)
Kubica
Manevski
(70′ Jarecki)
1:0 – Cezary Czpak (rzut karny) 18′
1:1 – Tomasz Jarzębowski 36′
1:2 – Grzegorz Fonfara 40′
1:3 – Radosław Matusiak 73′
Żółte kartki: Sokołenko, Nikitović (Łęczna) oraz Pietrasiak (GKS)
Sędziował: Tomasz Witkowski (Warszawa)
Widzów: 5000
Piotr Lech
Grzegorz Fonfara
Rafał Grodzicki
Dariusz Pietrasiak
Edward Cecot
Tomasz Wróbel
Tomasz Jarzębowski
(64′ Jacek Kuranty)
Paweł Strąk
Jacek Popek
(73′ Piotr Klepczarek)
Mariusz Ujek
Radosław Matusiak
(82′ Rafał Boguski)
Trener: Orest Lenczyk
Szukam linków do materiałów wideo z tego spotkania.
Klapa na całej linii
Zupełnie innego rozpoczęcia sezonu oczekiwano w Łęcznej. Górnik na własnym boisku nie zdołał uporać się z GKS Bełchatów. Łęcznianie przegrali, ale jak się popełnia tyle błędów co gospodarze tego spotkania, to się wygrać po prostu nie da.
Mecz rozegrano na nowej, podgrzewanej płycie boiska, ale równa murawa nie była w tym spotkaniu sprzymierzeńcem drużyny trenera Dariusza Kubickiego. Wprawdzie gospodarze nie mogli zagrać w najsilniejszym składzie, na jaki obecnie ich stać, bo kontuzji doznał Zbigniew Grzybowski, ale bełchatowianie także wystąpili bez Łukasza Garguły. – Jeśli z tyłu zagramy dobrze, to jestem dobrej myśli – mówi przed meczem napastnik łęcznian Andrzej Kubica. Faktycznie gospodarze zagrali w ofensywnym ustawieniu, ale niestety tył dobrze nie zagrał i pomoc także.
Zaczęło się nawet obiecująco dla gospodarzy. Już w pierwszych dziesięciu minutach Górnik stworzył dwie groźne sytuacje. Na bramkę Lecha strzelali Kubica i Borce Manevski. Piłka po uderzeniu tego drugiego poszybowała tuż nad spojeniem słupka i poprzeczki. Bełchatowianie groźnie kontrowali i dwukrotnie Jacek Popek miał szansę na zdobycie gola, ale w 13. i 16. minucie zabrakło mu precyzji.
W 18. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Rafał Grodzicki sfaulował Manevskiego i sędzia podyktował rzut karny zamieniony na bramkę przez Cezarego Czpaka.
Goście przystąpili do odrabiania strat. W 40. minucie potężnie strzelił z dystansu Paweł Strąk, ale Przemysław Tytoń zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Po rogu wykonanym przez Tomasza Wróbla jego imiennik Jarzębowski strzałem głową doprowadził do wyrównania. Cztery minuty później Czpak stracił piłkę w środku pola, ta trafiła do Grzegorza Fonfary, który pięknym strzałem zza linii pola karnego zdobył drugą bramkę dla GKS Bełchatów.
W drugiej części meczu bełchatowianie kontrolowali już przebieg gry. Wprawdzie trener Dariusz Kubicki dokonał zmian w linii pomocy, bo słabo spisywali się Czpak i Grzegorzewski, i gospodarze mieli optyczną przewagę, ale nie przełożyło się to na zwiększenie sytuacji bramkowych dla gospodarzy. Gola zdobyli natomiast goście. Nieporozumienie Tytonia z Mariuszem Pawelcem, który wcześniej nie trafił w piłkę, wykorzystał Radosław Matusiak i strzałem do pustej bramki ustalił wynik spotkania. Bełchatowianie mieli jeszcze okazję do podwyższenia rezultatu, ale Mariusz Ujek i Rafał Boguski uderzali mało precyzyjnie.
PIOTR PAWŁAT, WIESŁAW PAWŁAT, MP
Gazeta Wyborcza Lublin nr 177, wydanie z dnia 31/07/2006 SPORT, str. 13
Zapis wypowiedzi pomeczowych za „Gazetą Wyborczą”:
GRZEGORZ FONFARA (obrońca GKS)
Tę bramkę, jak i zwycięstwo dedykuję mojemu tacie, który zmarł nie-spodziewanie w tym tygodniu. Szczerze mówiąc nie widziałem nawet, jak piłka wpada do siatki i to chyba właśnie mój tata musiał nią tak pokierować, że wyszedł mi strzał życia. Przyjechaliśmy do Łęcznej zdecydowanie po trzy punkty i tylko taki cel sobie stawialiśmy. Teraz gramy z Widzewem i też będziemy chcieli wygrać.
RADOSŁAW MATUSIAK (napastnik GKS)
Sądzę, że dzisiaj byliśmy lepsi od rywala w każdej formacji. Poza jednym błędem, jaki popełniliśmy przy sytuacji, po której sędzia podyktował rzut karny, inicjatywa należała do nas i kontrolowaliśmy przebieg spotkania.
OREST LENCZYK (trener BOT GKS Bełchatów)
Uważam, że rozegraliśmy dobry mecz, wykorzystaliśmy sytuacje i zdobyliśmy trzy bramki. Mecz nam się nie układał od początku, bo straciliśmy gola z rzutu karnego. Pierwsze spotkanie jest zawsze dla trenera niewiadomą i pamiętam z mojej kariery, że mogło w nim być i 3:0, jak i 0:3. Cieszę się, że zdobyliśmy trzy punkty i jesteśmy w tabeli wyżej od Widzewa Łódź, z którym gramy za kilka dni. Za ten mecz chciałbym szczególnie podziękować Grzegorzowi Fonfarze, który w tym tygodniu stracił ojca. Mimo tego zdecydował się grać w tym spotkaniu, bardzo nam pomógł i strzelił przepiękną bramkę.
DARIUSZ KUBICKI (trener Górnika Łęczna)
Na pewno nie o takiej inauguracji zarówno ja, jak i zawodnicy marzyliśmy. Mecz bardzo dobrze nam się ułożył. Wykorzystaliśmy rzut karny i objęliśmy prowadzenie. Potem błędy indywidualne pozwoliły dosyć szybko zdobyć gościom dwie bramki. Zespół z Bełchatowa zaczął dominować. Miał więcej atutów na boisku od nas. Musimy jak najszybciej zapomnieć o tym spotkaniu. Wszyscy jesteśmy zawiedzeni – zarówno trenerzy, jak i zawodnicy. Z niecierpliwością myślimy o następnym spotkaniu, by móc się zrehabilitować za dzisiejszy mecz.