GKS Bełchatów - Dnipro Dniepropietrowsk 2:4 (2:4)

II runda el. Puchar UEFA,
30.08.2007 r., godz. 20:45

herb_gks_belchatow_aktualny
FC_Dnipro_Dnipropetrovsk.svg

1. Piotr Lech
18. Jhoel Herrera
(46′ 6. Edward Cecot)
15. Dariusz Pietrasiak
7. Maciej Stolarczyk
16. Marcin Kowalczyk
80. Janusz Dziedzic
20. Patryk Rachwał
5. Paweł Strąk
10. Łukasz Garguła
25. Mariusz Ujek
(46′ 23. Tomasz Wróbel)
17. Dawid Nowak
(75′ 11. Alexander Sanchez)

0:1 – Szełajew 7′
1:1 – Maciej Stolarczyk 10′ (rzut karny)
2:1 – Dawid Nowak 21′
2:2 – Szełajew 33′
2:3 – Samodin 34′
2:4 – Kornilenko 40′

Żółte kartki: Maciej Stolarczyk, Marcin Kowalczyk (GKS) oraz Kernozenko, Kankawa, Szełajew, Kornilenko (Dnipro)

Sędziował: Stefan Meßner (Austria)

Widzów: 4000

Wjaczesław Kernozenko
Denys Andrijenko
Andrij Rusoł
Bohdan Szerszun
Vitaliy Denisov
Dżaba Kankawa
(66′ Ołeksandr Hrycaj)
Ołeh Szełajew
Kostiantyn Krawczenko
Serhij Nazarenko
(80′ Mladen Bartulović)
Siergier Kornilenko
Siergiej Samodin
(77′ Dmytro Lopa)

Klęska PGE GKS Bełchatów w Pucharze UEFA

Rewanż PGE GKS Bełchatów z Dnipro Dniepropietrowsk obnażył braki nie tylko wicemistrzów Polski, ale całej ligi. Drużyna, która w zeszłym sezonie była rewelacją ekstraklasy, wczoraj przegrała z Ukraińcami 2:4, bo była po prostu piłkarsko słabsza.

Może gdyby wystarczyło wybijać piłki i prowadzić grę destrukcyjną, udałoby się ugrać bełchatowianom remis. Ale szybko stracona przez gospodarzy bramka wymusiła na nich otwartą grę, która okazała się zgubna. Owszem, GKS strzelił szybko dwa gole, ale jeszcze szybciej całą tę przewagę roztrwonił. A wszystko za sprawą obrońców, którzy w tym meczu kompletnie się pogubili. Nie radzili sobie z dośrodkowaniami Sergieja Nazarenki i napastnikami swawolnie biegającymi po polu karnym.

Nie sprawdziło się ustawienie linii obrony przez Oresta Lenczyka z Dariuszem Pietrasiakiem i Maciejem Stolarczykiem na środku. Jeden albo drugi zostawiali niepilnowanych napastników na środku pola karnego, a ci bezlitośnie wykorzystywali zagrania Nazarenki. W ten sposób padały kolejne bramki dla gości. Obrońcy bywali nawet tak spóźnieni z interwencjami, że przy czwartym golu nie zdołali wybić piłki Ukraińcom, choć ci cztery razy strzelali w bezradnego Lecha. W końcu musiał skapitulować.

Potwierdziło się, że w europejskich pucharach liczą się przede wszystkim umiejętności – przyznał po meczu Orest Lenczyk, trener PGE GKS. – Ale nawet w najczarniejszych myślach nie spodziewałem się, że moja obrona może zagrać tak koszmarne 15 minut.

JACEK GRABARSKI

Gazeta Wyborcza nr 203, wydanie z dnia 31/08/2007 SPORT, str. 35

pilka nozna 9 2007
Tygodnik "Piłka Nożna"