GKS Katowice - GKS Bełchatów 3:1 (1:1)

9. kolejka 1 ligi, 24.09.1995 r., godz. 16:00

Kazimierz Sidorczuk
Andrzej Biedrzycki
Bogusław Oblewski
Andrzej Jankowski
Rafał Kaczmarczyk
Adam Zejer
(88′ Sławomir Opaliński)
Paweł Gadziała
(79′ Czesław Żukowski)
Waldemar Ząbecki
Jacek Płuciennik
Sylwester Czereszewski
Tomasz Sokołowski I

1:0 – Adam Kucz 26′
1:1 – Dariusz Marciniak 31′
2:1 – Kazimierz Węgrzyn 54′
3:1 – Arkadiusz Bilski 74′

Żółte kartki: Jojko, Węgrzyn, Kucz (Katowice)

Sędziował: Stanisław Żyjewski (Leszno)

Widzów: 2000

Konrad Paciorkowski
Waldemar Tęsiorowski
Juliusz Kruszankin
Sylwester Szkudlarek
Jacek Pieniążek
Robert Rogan
Jacek Berensztajn
Dariusz Durda
Dariusz Rzeźniczek
(79′ Sławomir Gula)
Zbigniew Grzesiak
(70′ Artur Lamch)
Robert Górski

Dzień Kucza

Wszędzie było go pełno. Dryblował, podawał, strzelał – dostał także żółtą kartkę. – Stałem najbliżej sędziego i byłem kozłem ofiarnym – tłumaczył potem. W meczu z Bełchatowem najlepszy na boisku Adam Kucz zdobył pierwszego gola i był współautorem dwóch następnych.

Beniaminek wcale nie przestraszył się katowiczan. Aż siedmiu zawodników z podstawowego składu grało już wcześniej w różnych pierwszoligowych klubach.

W 14. minucie Kucz po akcji z Pawłuszkiem trafił w słupek. Mały pomocnik nie speszył się niepowodzeniem. 12 minut później w pozornie niegroźnej sytuacji minął Tęsiorowskiego i mocnym strzałem zaskoczył bramkarza Paciorkowskiego, który spóźnił się z interwencją. W tej samej minucie kontuzjowanego Karwana zastąpił Bilski. – Już przy pierwszym starcie do piłki poczułem ostry ból – powiedział nam zmartwiony Karwan. Prawdopodobnie zerwał mięsień dwugłowy i czeka go dłuższa przerwa w grze.

Po stracie gola goście zaatakowali, groźny strzał Jacka Berensztajna z wolnego obronił Jojko. W 31. minucie trybuny ucichły. Po błędzie Pawłuszka piłkę przejął Berensztajn i natychmiast podał do rozpędzonego Marciniaka. Ten przypomniał, że kiedyś był nadzieją reprezentacji Polski. Strzelił z pierwszej piłki tuż pod poprzeczkę bramki Jojki. – Zdałem sobie sprawę, że jeśli chłopcy nie będą więcej biegać, to meczu nie wygrają – mówił potem trener Orest Lenczyk. Rady katowickiego szkoleniowca poskutkowały, gospodarze przyspieszyli. W 53. minucie Kucz dośrodkował z rogu, piłki nie dosięgnął Świerczewski, ale dopadł do niej Węgrzyn i potężnym strzałem pokonał rezerwowego bramkarza gości Zbigniewa Millera. Paciorkowski zszedł bowiem w przerwie skarżąc się na gorączkę. Kwadrans przed końcem Kucz ofiarnym wślizgiem wywalczył piłkę i podał do Pawłuszka. Ten oszukał Szkudlarka i zacentrował wprost na nogę Bilskiego. Stadion fetował zwycięstwo, tymczasem sędzia musiał uporać się z rozsierdzonym Januszem Koterwą, asystentem trenera Pawlaka. – Wszyscy widzieli, że Pawłuszek faulował Szkudlarka, tylko nie sędzia. Zdenerwowałem się, podbiegłem i rzuciłem kilka ostrych słów – mówił potem Koterwa. Zdenerwował się także arbiter, pokazując mu najpierw żółtą, potem czerwoną kartkę.

To nie był spacerek. Bełchatów jeszcze niejednej drużynie pokaże, jak się gra w piłkę – powiedział po meczu trener Katowic Orest Lenczyk.

PAWEŁ CZADO

GW Katowice nr 223, wydanie z dnia 25/09/1995 SPORT, str. 8

GW Katowice13
Gazeta Wyborcza
TB GKSKato13
Tydzień Bełchatowski