GKS Bełchatów - Stomil Olsztyn 6:0 (5:0)
33. kolejka 2 ligi sezonu 2002/03
4.06.2003 r., godz. 18:00
4.06.2003 r., godz. 18:00
Aleksander Ptak
Jacek Popek
(75′ Anatolij Ławryszyn)
Grzegorz Jakosz
Tomasz Augustyniak
Dariusz Pawlusiński
Bartosz Hinc
Piotr Szarpak
(52′ Robert Kolendowicz)
Jacek Berensztajn
Jacek Kuranty
Marcin Chmiest
Dariusz Patalan
(46. Krzysztof Kukulski)
Trener: Mariusz Kuras
1:0 Bartosz Hinc 9′
2:0 Dariusz Patalan 25′
3:0 Jacek Kuranty 29′
4:0 Jacek Popek 40′
5:0 Dariusz Patalan 45′
6:0 Dariusz Pawlusiński 63′
Czerwona kartka: Zawadzki (Stomil, 66 min.)
Sędziował: Paweł Skonieczny (Gdańsk)
Widzów: 1000
Cierzniak
Zawadzki
Klepczarek
Woźniczka
Rudolf
(74′ Wiśniewski)
Łotysz
Trzeciakiewicz
Filipek
(64′ Łukasik)
Połoszczak
Kubsik
(57′ Mierzejewski)
Kalkowski
Radość przez łzy
Czy można wygrać 6:0 i nie cieszyć się ze zwycięstwa? Niestety, w przypadku GKS Bełchatów to się sprawdziło.
Wszystko przez wyniki na innych stadionach. Wygrana Górnika Łęczna z Hetmanem Zamość i zwycięstwo Świtu Nowy Dwór ze Stalą Stalowa Wola praktycznie pozbawił bełchatowian szans na baraże o ekstraklasę. Przed ostatnią kolejką łęcznianie mają jeden punkt więcej, drużyna z Nowego Dworu – sześć. Oba zespoły spotkają się w najbliższą sobotę. Górnik musi wygrać, Świt może przegrać. I takiego wyniku należy się właśnie spodziewać…
Spotkanie GKS ze zdegradowanym już do trzeciej ligi Stomilem można porównać do pojedynku bokserskiego Mike’a Tysona z początkującym juniorem Gwardii Łódź. Tyle że trener olsztynian nie poddał swoich zawodników, a ciosy nie były tak bolesne.
Praktycznie każde wyprowadzenie piłki przez GKS kończyło się stuprocentową okazją. W pierwszej połowie pod- opieczni Mariusza Kurasa wykorzystali pięć sytuacji:
1:0 – Podania z rzutu rożnego Piotra Szarpaka nie zmarnował Bartosz Hinc, który strzałem głową nie dał szans bramkarzowi
2:0 – Dariusz Patalan dostał podanie od Marcina Chmiesta i w sytuacji sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok niego
3:0 – Długa piłka Piotra Szarpaka spadła pod nogi Jacka Kurantego, który nie zmarnował okazji
4:0 – Z rogu dośrodkował Dariusz Pawlusiński, po którym Jacek Popek strzelił głową do siatki
5:0 – Dobitka Patalana po strzale Chmiesta.
Gdyby podopieczni Mariusza Kurasa wykorzystali wszystkie okazje (m.in. poprzeczka), do przerwy byłoby 10:0. Po zmianie stron niewiele się zmieniło – GKS atakował, a piłkarze Stomilu liczyli na to, że stracą jak najmniej bramek. Szóstego gola z Olsztyna wpuścił po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego Pawlusińskiego. Po chwili powinno być 7:0, ale Jacek Berensztajn trafił z wolnego w słupek. Wcześniej, w 66 min, czerwoną kartką za faul ukarany został najbardziej doświadczony z olsztynian Leszek Zawadzki. To dobiło gości. Nawet nie sposób zliczyć kolejnych akcji GKS. Żadnej z nich bełchatowianie jednak nie wykorzystali.
Co prawda po końcowym gwizdku sędziego z szatni gospodarzy dobiegały śpiewy, ale była to radość przez łzy. Trener Mariusz Kuras pochwalił swój zespół za determinację w spotkaniu ze słabym przeciwnikiem. Stwierdził też, że wierzy jeszcze w baraże. – Jedziemy wygrać w Stalowej Woli ze Stalą i będziemy czekać na pomyślne wieści z Łęcznej. Liczę, że padnie tam remis i zagramy o ekstraklasę.
Mecz z trybun oglądał Łukasz Garguła. Rozgrywający bełchatowian powinien być na zgrupowaniu kadry olimpijskiej w Skrzynkach koło Poznania. W meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała doznał jednak kontuzji kostki, która prawdopodobnie wyeliminuje go z gry do końca sezonu.
PRZEMYSŁAW IWAŃCZYK, BEŁCHATÓW
Gazeta Wyborcza Łódź nr 130, wydanie z dnia 05/06/2003 SPORT, str. 15