GKS Bełchatów - Polonia Warszawa 0:5 (0:3)
9. kolejka T-Mobile Ekstraklasa
27.10.2012 r., godz. 15:55
27.10.2012 r., godz. 15:55
Adam Stachowiak
Adrian Basta
Szymon Sawala
Mate Lacić
Kamil Kosowski
(38′ Raúl González)
Tomasz Wróbel
Paweł Giel
(84′ Piotr Piekarski)
Miroslav Božok
Kamil Wacławczyk
Łukasz Madej
(46′ Łukasz Wroński)
Paweł Buzała
Trener: Jan Złomańczuk
0:1 – Paweł Wszołek 15′
0:2 – Tomasz Brzyski 19′
0:3 – Adrian Basta 27′ (bramka sam.)
0:4 – Wladimer Dwaliszwili 80′
0:5 – Daniel Gołębiewski 90′
Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 1500
Sebastian Przyrowski
Aleksandar Todorovski
Marcin Baszczyński
Wojciech Szymanek
Dorde Cotra
Paweł Wszołek
Łukasz Piątek
Adam Pazio
(71′ Tomasz Hołota)
Wladimer Dwaliszwili
(83′ Daniel Gołębiewski)
Tomasz Brzyski
Łukasz Teodorczyk
(90′ Edgar Cani)
- Mecz pierwotnie był zaplanowany na godz. 15:45, ale rozpoczął się z 10-minutowym opóźnieniem z powodu opóźnienia meczu Korona Kielce – Pogoń Szczecin.
- Mecz w drugiej połowie był rozgrywany przy silnych opadach śniegu. Z tego powodu został dwukrotnie przerwany z uwagi na konieczność oczyszczenia linii boiska. W 53. minucie został przerwany na osiem minut, w 75. na dwie minuty.
- Porażka jest jedną z tych najwyższych w rozgrywkach ligowych. Przed tym meczem, równie wysoko GKS przegrał w maju 1996 r. z Widzewem Łódź na wyjeździe (0:5).
Zimowa aura w Bełchatowie nie pomogła drużynie GKS w meczu przeciwko Polonii Warszawa. Defensywa „Brunatnych” była dziurawa jak szwajcarski ser, a „Czarne Koszule” skrzętnie to wykorzystały, strzelając na śniegu aż pięć goli. To najwyższe zwycięstwo w bieżącym sezonie T-Mobile Ekstraklasy.
W bardzo trudnych warunkach przyszło walczyć o punkty piłkarzom GKS Bełchatów i Polonii Warszawa. Gospodarze dobrze przygotowali płytę boiska, jednak padający w trakcie meczu śnieg sprawił, że sędzia Tomasz Musiał w 53. i 75. minucie przerywał mecz, by można było odśnieżyć linie boiska (pierwsza przerwa trwała blisko siedem minut, druga ponad dwie minuty).
Losy meczu były już jednak praktycznie rozstrzygnięte po pierwszej połowie, w której przyjezdni strzelili trzy gole, nie tracąc żadnego. Piłkarze Polonii z niezwykłą łatwością przedostawali się pod bramkę Adama Stachowiaka i gdyby wykorzystali wszystkie dogodne sytuacje, to gospodarze do przerwy przegrywaliby znacznie wyżej niż 0:3.
Już w 4. minucie na prawej stronie boiska Paweł Wszołek ograł Kamila Kosowskiego i podał w pole karne do Łukasza Teodorczyka, który trafił w słupek. Jedenaście minut później Polonia objęła prowadzenie. Po podaniu Władimira Dwaliszwiliego z lewej strony boiska Wszołek wykorzystał nieporozumienie Adama Stachowiaka z Mate Lacicem i posłał piłkę do pustej bramki. W 19. minucie Teodorczyk z lewej strony zagrał na środek pola karnego, gdzie Kosowski dał się wyprzedzić Tomaszowi Brzyskiemu i Polonia prowadziła 2:0. W 27. minucie, po rzucie rożnym, o piłkę walczyli Adrian Basta i Teodorczyk. Piłkarz Polonii wyskoczył wyżej, a uderzona przez niego piłka po głowie Basty i rękach Stachowiaka po raz trzeci wpadła do bełchatowskiej bramki.
Zanim zespoły zeszły na przerwę do szatni poszedł Kosowski. Kapitan PGE GKS zupełnie nie radził sobie na lewej obronie i jeszcze w pierwszej połowie trener Jan Złomańczuk postanowił zdjąć go z boiska.
Po zmianie stron, na pokrytej śniegiem murawie również lepszy był zespół z Warszawy. Prowadzenie Polonii w 80. minucie uderzeniem z prawej nogi (po podaniu Teodorczyka) podwyższył Dwaliszwili. Gruzin na listę strzelców mógł się wpisać siedem minut wcześniej, ale wówczas trafił w słupek. Podobnie jak Brzyski, który w doliczonym czasie gry (90+2) wykonywał rzut karny, podyktowany za faul Basty na Edgarze Canim. Lepiej od Brzyskiego spisał się Daniel Gołębiewski, który po rzucie rożnym (90+7) głową ustalił wynik meczu na 5:0 dla Polonii.
Polska Agencja Prasowa